#1 2011-12-08 13:32:56

Miron Ragosz

Zmarły

Zarejestrowany: 2011-11-18
Posty: 200
Punktów :   

Adwent

http://miriam.lublin.pl/wp-content/uploads/2010/12/adwent2.png

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla czyli między 29 listopada a 3 grudnia. Trwa on od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami. Adwent kończy się wigilią Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Adwent rozpoczyna się od pierwszych nieszporów pierwszej niedzieli Adwentu, a kończy się pierwszymi nieszporami Bożego Narodzenia. Pierwsza niedziela Adwentu zawsze rozpoczyna nowy rok liturgiczny w Kościele.

Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego "adventus", które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość, gdyż jest oczekiwaniem na przyjście Jezusa. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa (Łk 2, 14).

Owo oczekiwanie ma swoje trzy znaczenia:

    * Najpierw wspominamy oczekiwanie na pierwsze, historyczne przyjście Jezusa. Łączyny się z tymi wszystkimi pokoleniami ludzi sprawiedliwych z czasów starego testamentu, którzy przez wieki oczekiwali na przyjście Mesjasza. Liturgia adwentowa ukazuje postacie tych świętych, którzy poprzedzili lub przepowiadali przyjście Mesjasza. Bóg już po grzechu pierworodnym obiecał, że przyjdzie "Potomek" Niewiasty, który zgładzi szatana. Naród wybrany przez wieki z nadzieją oczekiwał spełnienia tej obietnicy. Jan Chrzciciel stał się głosem wołającym, który zapowiadał przyjście Oblubieńca. Wpatrujemy się także w Maryję, która w szczególny sposób Jezusa oczekiwała. Ona poprzez swoje "niech mi się stanie", które wyraża Jej posłuszeństwo, uczy nas posłuszeństwa Słowu w wierze.

    * Bezpośrednio nasze myśli biegną ku Bożemu Narodzeniu - oczekujemy świąt, poprzez modlitwę, roraty, adwentowe postanowienia przygotowujemy się do tego świątecznego czasu. Bóg stał się człowiekiem, przyszedł do nas, a więc i my winniśmy wyjść Bogu naprzeciw, aby spotkać się z wcielonym Synem Bożym. W tym czasie winno się odprawiać rekolekcje, które mają nam pomóc przygotować się na spotkanie z Jezusem.

    * Jednocześnie nasze myśli biegną ku przyszłości - przypominamy sobie, że kiedyś Jezus ponownie przyjedzie na ziemię, by usunąć zło i zakrólować nad całym światem. Oczekiwanie na przyjście Jezusa jest źródłem radości. Adwent przypomina nam, że całe nasze życie jest czekaniem. Zawsze do czegoś dążymy. Człowiek, który w życiu już na nic nie czeka jest nieszczęśliwy. Nasze życie staje się piękne dlatego, że jest czekaniem, jest dążeniem do czegoś, czekaniem na Kogoś, czekaniem na przychodzącego Chrystusa.

Adwent dzieli się na dwa podokresy, z których każdy ma odrębne cechy, wyrażone w dwóch różnych prefacjach adwentowych:

    * Pierwszy podokres Adwentu obejmuje czas od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia, kiedy czytane są teksty biblijne, zapowiadające powtórne przyjście Zbawiciela na końcu świata i przygotowujące do spotkania z Chrystusem Sędzią. Dni powszednie w tym okresie przyjmują wszystkie obchody wyższe rangą (tzn. wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości);
    * Drugi okres Adwentu, od 17 do 24 grudnia, to bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie w dni powszednie można obchodzić jedynie święta i uroczystości.


bp Miron Ragosz

Offline

 

#2 2011-12-11 14:46:23

Miron Ragosz

Zmarły

Zarejestrowany: 2011-11-18
Posty: 200
Punktów :   

Re: Adwent

I Niedziela Adwentu

Wprowadzenie do liturgii
Dzisiejszą niedzielą rozpoczynamy Adwent, czas świętego i radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia i na Paruzję Chrystusa przy końcu ludzkich dziejów. Nowy Rok liturgiczny, który zaczynamy, to także nowy, kolejny etap naszej osobistej historii zbawienia. Mijają dni, miesiące, lata. Który to już adwent w naszym życiu? Czy przez owo cykliczne, coroczne uobecnianie tamtego historycznego Adwentu nasze oczekiwanie i tęsknota za Panem stają się coraz intensywniejsze, a nasze myślenie o niebie coraz częstsze? Czy jesteśmy ludźmi, którzy każdego dnia czujnie oczekują na radosne spotkanie z Panem? Za brak takiej postawy w naszym codziennym życiu przeprośmy teraz naszego najlepszego Ojca.

Wprowadzenie do liturgii słowa
Myśl o powtórnym przyjściu Chrystusa stanowi główny temat dzisiejszej niedzieli. Jego powrót na ziemię będzie jednak niespodziewany. Ewangelia wzywa nas do czuwania. Tym czuwaniem jest udział w Eucharystii. Poprzez nią już dzisiaj przychodzi do nas Pan i zbliża się nasze zbawienie - jak nas poucza św. Paweł. Wsłuchamy się z uwagą w słowo, które skieruje do nas Pan.

Słowo o czuwaniu
Ks. Mariusz Frukacz

Słowem, które będzie nam towarzyszyć przez cały okres Adwentu, jest słowo „czuwam”. Doskonale to słowo rozumie matka czuwająca przy swoim dziecku, rozumie je ktoś, kto odpowiada za porządek w życiu społecznym. Wie, co znaczy czuwać, lekarz, który pochyla się nad łóżkiem chorego. Ale czy ja wiem, co to znaczy? Okres Adwentu wymaga od nas ciągłej gotowości na przyjście Pana. Dlatego na samym początku muszę sobie odpowiedzieć na pytanie, co znaczy dla mojego życia osobistego, duchowego, że mam czuwać? Wiem, że jako chrześcijanin, uczeń Chrystusa, mam czuwać nad tym, by nie rozsypało się moje życie duchowe, wewnętrzne, że mam podejmować wysiłki nad moim sumieniem. Nie wolno mi doprowadzić do sytuacji, by Pan, który niespodzianie przyjdzie, zastał mnie śpiącego, nieprzygotowanego na Jego nadejście.
Warto dzisiaj przypomnieć słowa bł. Jana Pawła II, które wypowiedział na Jasnej Górze: „Co to znaczy: «czuwam»? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężać je w sobie” (14 sierpnia 1991 r.).
Okres Adwentu jest dla mnie okazją do tego, bym podjął pracę nad moim sumieniem, bym nad nim czuwał. Przede mną tak wiele pracy duchowej. To bardzo trudna praca. Nie jest łatwo czuwać, być ciągle gotowym. Jakże trudno w dzisiejszych czasach czuwać nad tym, by być człowiekiem sumienia, by tego sumienia nie zagłuszyć. Coś ciągle przeszkadza mojemu czuwaniu. Dookoła ciągły zgiełk, szaleństwo tego świata, a ja potrzebuję wyciszenia, by usłyszeć przychodzącego Pana. Jezus nam dzisiaj mówi: „Uważajcie i czuwajcie”. Nie wystarczy podjąć się wysiłku czuwania, trzeba też uważać na to, by nie zmarnować powierzonego dobra, by nie zmarnować łaski, którą otrzymałem od Boga.
Czuwać to znaczy również dostrzegać nie tylko siebie i własne problemy, ale także innych, ich kłopoty, zmartwienia. Jak uczy bł. Jan Paweł II: „Czuwam – to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. (...) Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego – to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność” (14 sierpnia 1991 r.).
Okres Adwentu jest „szkołą czuwania”, jest też ciągłą katechezą dla mnie, że nie wszystko jest dobre w moim życiu, że w duchu nadziei chrześcijańskiej, która mówi mi o tym, że Pan nadejdzie, mam wejść do tej ewangelicznej szkoły czuwania. I muszę podjąć wysiłek, by Dzień Pana mnie nie zaskoczył, bym nie przegapił tego, co najważniejsze – spotkania z Panem. Nie wolno mi tego przespać, nie wolno mi tego zmarnować.

http://www.n24.de/media/import/dpaserviceline/dpaserviceline_20091203_11/Advent_23181278originallarge-4-3-800-381-0-3677-2476.jpg


bp Miron Ragosz

Offline

 

#3 2011-12-17 21:12:13

Miron Ragosz

Zmarły

Zarejestrowany: 2011-11-18
Posty: 200
Punktów :   

Re: Adwent

II Niedziela Adwentu


Wprowadzenie do liturgii

Dzisiaj, w drugą niedzielę adwentu przypominamy, jak ludzkość czekała na Zbawiciela. Wsłuchani w nawoływanie proroka znad Jordanu — Jana Chrzciciela prostujmy drogi swego życia, abyśmy mogli stać się uczestnikami zbawienia, które przygotował nam Bóg.

Wprowadzenie do liturgii słowa

„Oto Pan Bóg przychodzi, przygotujcie Mu drogę" — głosi prorok Izajasz. Dzień przyjścia Pana jest niespodziewany, dlatego mamy tak żyć, by Chrystus zastał nas bez plamy — upomina św. Piotr. Dlatego także ewangeliczne wołanie Jana Chrzciciela nakazuje prostować drogi życia dla Pana przez nawrócenie i czynienie pokoju.


Słowo na niedzielę
ks. Wieslaw Staszko, C.M.

     Trudno zrozumieć jak łatwo jest dzisiaj ludziom obrzucać Pana Boga w swoim życiu błotem grzechu a potem pytać się gdzie jesteś Boże i dlaczego pozwalasz, aby stworzony przez Ciebie świat zamieniał się w piekło.<

     Trudno zrozumieć dlaczego tak łatwo uwierzyć chrześcijanom w to, co czytają w prasie, oglądają i słyszą w telewizji, a to co jest w Piśmie Świętym bez większego zastanowienia podważyć, czasem nawet wykpić, a w najlepszym razie powiedzieć, że to piękna teoria tyle że nieżyciowa.

     Trudno zrozumieć, że tak w głębi serca to każdy chce iść do Nieba, ale tylko pod warunkiem, że Miłosierdzie Boże zrozumie że on nie może wierzyć, myśleć, mówić, żyć tak jak nakazuje Ewangelia, bo to jest zbyt trudne.

     Trudno zrozumieć dlaczego ktoś mówi "Ja wierzę w Boga" ale wciąż idzie za Szatanem, który - nawiasem mówiąc - też w Boga wierzy.

     Trudno zrozumieć jak niektórym łatwiej jest zapamiętać setki sprośnych kawałów, dowcipów, ale nie umieją zapamiętać o czym była niedzielna Ewangelia.

     Trudno zrozumieć dlaczego tak długo ludzie wstydzą sie powiedzieć swoim znajomym coś o Panu Bogu, a nie wstydzą sie mówić o cudzych błędach i niedoskonałościach, które często tak podobne są do ich własnych.

     Trudno zrozumieć, że niemoralność, brutalność, wulgarność i nieprzyzwoitość ciszą się w mediach taką popularnością, a publiczne dyskusje o sprawach Bożych są niepopularne i mają zbyt mała oglądalność, aby je emitować w radiu czy telewizji bo nie interesują katolików.

     Trudno zrozumieć, że ktoś może być podniosłym, nabożnym chrześcijaninem w niedziele i od święta, a niewidocznym uczniem Chrystusa przez pozostałe dni tygodnia.

     Trudno wreszcie zrozumieć, że ludzie bywają bardziej przejęci tym, co inni o nich pomyślą, czy powiedzą, niż tym, co kiedyś powie czy pomyśli o nich sam Bóg.

     I pewnie jest jeszcze wiele tych "trudno zrozumieć", bo na dobrą sprawę każdy z nas moglby coś dodać do tej listy współczesnych chrześcijańskich braków i niekonsekwencji.

     Pozostańmy jednak już przy tym, co zostało powiedziane. Nie wszyscy tacy są. Niech raczej czas Adwentu, jaki aktualnie przeżywamy w Kościele na nowo rozpalił w sercach nas wszystkich pobożność i gorliwość o sprawy Boże w naszym codziennym życiu. W moim życiu. W życiu każdego z nas, bo przecież klękając rano do porannego pacierza, czy mówiąc go w drodze do pracy, czy potem w ciągu dnia mając na ustach Boże imię, określamy się jako chrześcijanie, i w ten sposób tak na co dzień wyznajemy swoją wiarę. Skoro jednak wielu ludzi może dzisiaj powiedzieć, te bolesne słowa "trudno zrozumieć" to znaczy, że Adwent jako czas oczekiwania na Narodzenie Jezusa jest nam wszystkim potrzebny. Bo Oblicze Chrystusa w naszym Kościele zamazała czasem trochę teraźniejszość, lub zwykła ludzka wygoda, w której nie ma zbyt wiele miejsca na żywą wiarę.

     Chciejmy się dobrze zrozumieć. Jest miejsce na choinkę, prezenty, bo kto wyobraża sobie Wigilię bez tej świątecznej dekoracji, bez bliskiej rodziny i świątecznych życzeń, jakie sobie składamy. Dla kogo są bez znaczenia te chwile spędzone może nawet przy telewizorze, z którego słucha się śpiewu kolęd, czy w którym ogląda się pasterkę transmitowaną z Watykanu. Te świętą tradycję pielęgnujemy i szanujemy, ale najważniejsze, jak mówi pisarz, jest to, co niewidoczne dla oczu. A tam spogląda Bóg. Dzisiejszym Betlejem może być już tylko nasze serce. To tylko w nim ponownie pragnie przyjść na świat Jezus. To święta tajemnica naszej wiary, żywej wiary. I aby przeżyć ten dzień Bożych Narodzin w pełni w dzisiejszej Ewangelii słyszymy skierowane do nas wszystkich słowa - prostujcie drogi Panu.

     Oprócz więc dbałości o sprawy rodzinnego domu, ważne sprawy, zadbajmy też o dom naszego serca, w którym ma narodzić się Chrystus. Może i w tym domu naszego serca potrzebne są świąteczne porządki czyli - rachunek sumienia i sakrament pojednania. Może powinniśmy też o Panu Bogu w domu naszego serca porozmawiać z Nim samym, a okazją do takiej rozmowy będą przecież adwentowe rekolekcje.

http://th.interia.pl/50,b1da921bc3417515/NM.jpg


bp Miron Ragosz

Offline

 

#4 2011-12-17 21:24:44

Miron Ragosz

Zmarły

Zarejestrowany: 2011-11-18
Posty: 200
Punktów :   

Re: Adwent

III Niedziela Adwentu

Wprowadzenie do liturgii

Człowiekowi dzisiejszemu brakuje radości. Sztuka jej w bogactwie, rozrywce, używaniu życia, ale to co znajduje, okazuje się tylko pozorną radością. Prawdziwą radość maże dać tylko Bóg. Tutaj w czasie Eucharystii spotykamy się z Nim i On przychodzi do nas, obdarza nas swoją radością. Będziemy .prosić w czasie tej niedzielnej Mszy św., aby wszyscy odkryli w niej źródło prawdziwej radości dźwigającej nas z naszych smutków. Przeprośmy teraz Ojca wszelkiej radości, że nie zawsze potrafiliśmy cieszyć się Jego obecnością.

Wprowadzenie do liturgii słowa

W dzisiejszej liturgii słowa Prorok Izajasz niesie nam pocieszenie, mówiąc o bliskim już usprawiedliwieniu i podźwignięciu nas z upadku grzechu. Jest to ogromny powód do radości, do której też wzywa nas święty Paweł. Ewangelista św. Jan ukazuje mam natomiast, że już bardzo blisko jest Ten, któremu Jan Chrzciciel przygotował drogę. Wsłuchajmy się z uwagą w słowa Pisma, a one napełnią nas radością z bliskości Pana.

Radujmy się w Panu!
Ks. Marek Łuczak

Trzecia niedziela Adwentu nazywana jest „niedzielą radości” albo „niedzielą gaudete”. Ta druga nazwa pochodzi od łacińskiej formuły „Gaudete in Domino semper” (Radujcie się zawsze w Panu). W tym też dniu prezbiterzy przywdziewają różowe szaty liturgiczne. Kolor ten jest niejako formą pośrednią między pokutą a radością oczekiwania. Świadczy o ponadczasowym królowaniu Chrystusa, który, choć na Niego czekamy, w wymiarze historio-zbawczym już staje się udziałem każdego chrześcijanina.
Na czym ma jednak polegać radość ludzi, którzy w adwentowej metaforyce przypominają wysuszoną glebę, oczekującą orzeźwiającej rosy? Z jednej strony towarzyszy nam przecież uczucie tęsknoty i osamotnienia, z drugiej zaś – mamy się radować... W paradoksie tym dotykamy jednej z największych tajemnic chrześcijaństwa, którą tak dobitnie wyraził ostatni Sobór. „Już i jeszcze nie” – oto chyba najlepsze wytłumaczenie swoistego przystanku w adwentowych przygotowaniach do Bożego Narodzenia. Choć już przed wiekami pojawił się na ziemi Zbawiciel, Jego dzieło w jakimś sensie nie zostało jeszcze dopełnione. Chociaż odkupił świat i przez swoje Zmartwychwstanie pokazał nam drogę – w jakimś sensie nasze osobiste zbawienie w dalszym ciągu jest dla nas bardziej zadaniem niż darem.
Jak wreszcie mamy się radować, skoro na świecie tyle nieszczęść i niesprawiedliwości? Ten wątek także u wielu ludzi może budzić uzasadnione wątpliwości, bo skoro inni doznają tyle cierpienia, nie wypada się cieszyć. Odpowiedzią na tak postawioną kwestię jest zachęta, byśmy wrócili do punktu wyjścia. Nawet bowiem najprostszych problemów ekonomicznych czy politycznych nie rozwiążemy bez Chrystusa. Ta świadomość właściwie też ukierunkuje nasze myślenie o Bożym Narodzeniu. W uroczystości tej nie może przecież chodzić jedynie o śpiewanie kolęd ani o tworzenie takiego czy innego klimatu. Chrystus ma się narodzić w polskim i światowym prawodawstwie, w ekonomii, mediach, a nawet w bankach czy szpitalach. Jeśli ludzie, którzy zawiadują strategicznymi dziedzinami życia, wsłuchają się w głoś prawdziwie chrześcijańskiego sumienia, pośród owoców ich pracy nie będzie miejsca na ludzką krzywdę i cierpienie. Z takim przekonaniem w sercu tym głośniej chcemy wołać: Radujmy się w Panu! Marana Tha! Przyjdź, Panie Jezu!

http://republika.pl/blog_hq_905837/1802878/tr/3swiece_biale.gif


bp Miron Ragosz

Offline

 

#5 2011-12-17 21:35:24

Miron Ragosz

Zmarły

Zarejestrowany: 2011-11-18
Posty: 200
Punktów :   

Re: Adwent

IV Niedziela Adwentu

Wprowadzenie do liturgii

Zgromadzeni we wspólnocie oczekujących na narodzenie Zbawiciela poprzez Eucharystię stajemy się uczestnikami Bożych obietnic; szczególnego błogosławieństwa i dóbr duchowych przyobiecanych Dawidowi, wypełnionych w Chrystusie. Dziękujmy zatem Bogu za obietnicę zesłania władcy, którym będzie Jego Syn, i prośmy zarazem, abyśmy i my na wzór Maryi, pokornej służebnicy Pańskiej, byli zdolni przyjąć do naszych serc Jezusa, Syna Najwyższego.

W prowadzenie do liturgii słowa

Pan Bóg przez usta proroka Natana zapowiada potomka Dawidowego, który będzie królem na wieki. Jest Nim Jezus Chrystus, którego narodzenie anioł Gabriel zwiastuje Maryi. Tak jak Maryja, z wiarą słuchajmy słowa, które wypowiada do nas Bóg.


Wkrótce święta
Ks. Jacek Molka

Oto ostatnie dni przed Bożym Narodzeniem. Wielu ludzi w tym tygodniu uwija się jak w ukropie, usiłując wręcz prześcignąć czas, by tylko zdążyć ze świątecznymi porządkami i przygotować bliskim gwiazdkowe prezenty. Przeróżnej maści markety, sklepy i sklepiki usiłują się wyprzedzić w promocjach, by dosłownie złapać klienta i wyciągnąć od niego jak najwięcej pieniędzy. Gdzie by człowiek nie obrócił głowy, ma widzieć, słyszeć i poczuć tzw. magię świąt. Wszechobecne zaś media epatują okolicznościowymi reklamami i programami, które mają nam pozwolić na najlepsze z możliwych przeżycie tych dwóch zbliżających się szybko dni. No i, oczywiście, w telewizji nie może zabraknąć „Kevina samego w domu”. Przecież gdyby nie było tego filmu, święta na pewno nie byłyby już te same. Aż człowiek zaczyna powoli bać się tych świąt, by niczego podczas nich nie przeoczyć – porządków, prezentów, promocji, filmów… Czy tak właśnie ma wyglądać przedświąteczny czas i samo Boże Narodzenie? Czy tak ma ten czas przeżywać katolik? Na pewno nie.
Wsłuchujemy się w dzisiejsze Boże słowo. To już czwarta niedziela Adwentu, czyli czasu oczekiwania na przyjście Chrystusa Pana. Słyszymy w Ewangelii o tym, że Maryja pocznie i porodzi. To będzie Syn – Jezus. „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” – zapisał św. Łukasz. W ten sposób realizują się starotestamentowe zapowiedzi, które słyszeliśmy w pierwszym czytaniu z Drugiej Księgi Samuela i Psalmie 89. Sam Bóg przychodzi do nas. To Jemu oddaje chwałę św. Paweł w drugim czytaniu z Listu do Rzymian. Ale czy ja to rozumiem? Czy ja jestem tego świadom? Czy dotarła wreszcie do mnie prawda o tym, że Bóg przychodzi na świat właśnie po to, by również mnie zbawić? I to przecież dzieje się na moich oczach. Będziemy bowiem świętować prawdę wiary o Wcieleniu. Wspominamy pamiątkę pierwszego przyjścia Bożego Syna, oczekując jednocześnie Jego nadejścia na końcu czasów podczas Paruzji. Przecież Jezus z Nazaretu swoim narodzeniem raz na zawsze zmienił wszystko. I nic nie powinno tej prawdy przesłonić. Ani świąteczne porządki, ani zakupy, ani nic innego. W przeciwnym razie ominie nas to, co najważniejsze – przyjście Pana Jezusa.
Maryja rozumiała tę prawdę. I choć obawiała się tak zwyczajnie po ludzku, to jednak odpowiedziała całą sobą na Boże wezwanie. Ona jest też Towarzyszką naszych adwentowych zamyśleń nad życiem, światem i Bogiem. Jest wzorem Pańskiej służebnicy. Jest wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o postępowanie wobec Bożych natchnień. „Niech mi się stanie według twego słowa” – odpowiada Bożemu posłańcowi. I my też tak Bogu odpowiadajmy, biorąc np. udział w Mszach św., które obecnie sprawowane są ze specjalnych mszalnych formularzy (od 17 do 24 grudnia) właśnie tuż przed Bożym Narodzeniem.
Święta tuż-tuż, za progiem. Wołajmy zatem – „Przyjdź, Panie Jezu!”, jak to czynili pierwsi chrześcijanie. Nie omijaj nas. Po prostu – zostań z nami!

http://parafia-gorzkowice.pl/images/Foto/roraty.jpg


bp Miron Ragosz

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
burberry wallet replica pozycjonowanie stron Łódź bramka orange